Legenda o Dynowie i Sanie

“Legenda o Dynowie i Sanie”

Dawno, dawno temu za górami za lasami…

A tak na poważnie to jakieś 38 kilometrów pod Rzeszowem mieści się małe, bo 6 tysięczne miasto Dynów. Miasteczko jak miasteczko, każdy się tutaj zna, jest kilka sklepów tj. Rossmann, Biedronka i oczywiście fontanna, przy której stoi kilka ławek. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Dynów to miasteczko bez historii, takie w którym czas płynie wolno. Nic bardziej mylnego. Dynów posiada bogatą historyczną przeszłość, a najciekawszą jest legenda o Dynowie i Sanie. Jest ona bardzo popularna w tych okolicach i każdy mieszkaniec coś o niej wie.

Według niej, dawno dawno temu w miasteczku Dynów stał wielki zamek, którym dowodził Stary Rycerz. Mieszkańcy żyli tutaj w dobrobycie, a to wszystko dzięki rzece San, która płynęła nieopodal miasta. Oprócz tego, że zapewniała dostęp do wody, dostarczała ryb to także pełniła funkcję obronną przed wrogami. Mijały lata, życie w mieście płynęło powoli i wydawać by się wszystkim mogło, że nic nie zakłóci tego spokoju. Przyszły jednak ciężkie czasy dla Dynowa i jego mieszkańców. Pewnego wieczoru, gdy Rycerz wracał od przyjaciół z Przemyśla już nieopodal Dynowa napadli go rabusie i zamordowali wszystkich jego towarzyszy. Resztkami sił Rycerz wrócił na zamek i kazał przywołać do siebie wszystkich jego synów: najstarszego Kazimierza, młodszego Karola i najmłodszego Bartłomieja. Rycerz wiedział, że musi jak najszybciej podzielić ziemie, którymi władał na synów. Kazimierz dostał ziemie na zachód od Dynowa, Karol ziemie na południe od miasta, a Bartłomiej ziemie leżące nad Sanem. Rycerz miał już powiedzieć, który z synów odziedziczy zamek, lecz nie zdążył i skonał. Od tego momentu zapanowała niezgoda, gdyż każdy z braci chciał przejąć zamek. Pewnego dnia doszło do sprzeczki Karola z Kazimierzem, która skoczyła się bójką a w konsekwencji śmiercią Karola, gdyż Kazimierz przebił go swoim mieczem. Zwłoki jego zepchnął do Sanu. W tym momencie stała się rzecz niesłychana, a mianowicie rzeka San zaczęła zmieniać swój bieg i odsunęła się od miasta na odległość kilkunastu stajani*. Po bratobójczej zbrodni Dynów, który nie był już chroniony rzeką szybko stracił swoją wielkość, został splądrowany przez najeźdźców, a Kazimierz i Bartłomiej zniknęli bez śladu. Ludność

wymarła z powodu głodu i różnych chorób, które opanowały miasto. Minęło wiele czasu, zanim ludność pojawiła się tutaj z powrotem.

Zazwyczaj po legendach zostają tylko wspomnienia, nie inaczej jest w przypadku tej dynowskiej legendy. Jednak wspomnienia to nie wszystko, co nam po niej zostało. Do dzisiaj w Dynowie dzielnice, które odziedziczyli trzej bracia nazwane są ich imionami, a dokładniej jest to Kazimierówka, Karolówka i Bartkówka. Oprócz dzielnic mamy też mury zamku, w którym to dokonała się wielka zbrodnia. Rzeka San już nigdy nie wróciła na swoje dawne miejsce i pozostała do dzisiejszego dnia oddalona od Dynowa.

Fotografia przedstawiająca ruiny muru zamkowego:

*Stajanie – Staropolska miara długości drogi

Bibliografia:

Legenda o Dynowie i Sanie” M. Krasnopolski

Autor: Bartłomiej Toczek

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

LIVE OFFLINE
track image
Loading...