Menu
A+ A A-

Czas we Włoszech to pojęcie względne. Może właśnie dlatego zegar na wieży w centrum miasta spieszy o 20 minut - bo to, że się spóźnisz jest oczywiste. Czasami odnoszę wrażenie, iż godziny otwarcia na sklepowych witrynach, to tylko luźne ramy czasowe, w których sprzedawcy lawirują według własnej potrzeby. Bo przecież nikt ,,normalny” nie odejdzie wcześniej od porannej kawy tylko po to, by zdążyć do pracy, o terminowym powrocie pracowników z lunchu nie wspominając! Oczywiście nie przeszkadza to również nikomu skończyć kilka minut przed czasem (w końcu nie wypada spóźnić się na kolację). Ten luz jest jednak wszechobecny i udziela się niemal wszystkim. Nie wiem w czym tkwi sekret, ale mam nadzieję, że uda mi się go odkryć przed powrotem do Polski. Włochy to chyba jedyne miejsce, gdzie ,,na wczoraj” oznacza, że masz jeszcze czas.

image 6