Menu
A+ A A-

Jedzenia jest za dużo, a na dobrą sprawę dla ludzi wybrednych (jak ja) i tak nie ma co jeść. Nie jestem fanką pierogów, karp smakuje mułem z jeziora, do którego nie weszła bym nawet, gdyby mi za to płacono, a kompot z suszek – jakbym próbowała zjeść gruszkę, stojąc pod rurą wydechową starego Fiata. Tego nie da się lubić, chyba, że w wypisie od psychiatry masz czarno na żółtym: ,,masochista”. Spędzasz zbyt długi wieczór przy stole, wiedząc, że kolejnego dnia zacznie się maraton odwiedzania ciotek, wujków i reszty rodziny, a niekończące się godziny nad wigilijnymi resztkami, przerywane tylko dyżurem przy kuchennym zlewie, wypełniać będą dysputy o polityce, religii i ostatnich pogrzebach wśród krewnych tak dalekich, że nabierasz pewności, że wszyscy pochodzimy od Adama i Ewy. Wodząc nieobecnym wzrokiem od kapusty z grzybami do kutii, przypomnisz sobie o stanie bankowego konta, myśląc, że bożonarodzeniowym cudem było by przetrwanie do stycznia, a nie to, czy twój kot przemówi ludzkim głosem, wypominając ci, jak wystawiłeś (lub -łaś, nie udawajmy, że jesteśmy takie święte) go za drzwi przy -5°. Aż dziw, że na te wątpliwe przyjemności czekamy cały rok, a przygotowania zaczynamy, gdy tylko postawimy ostatni znicz na Zaduszki.

Dlatego, byś w tym roku nie musiał, czy nie musiała uczyć się na własnych błędach (strategia: ,,Może tym razem będzie inaczej” nie sprawdza się w praktyce, przypomnij sobie ostatnie Boże Narodzenie), mam dla ciebie kilka przedświątecznych rad:

1. Jeśli nie jest już na to za późno, przelej choć część dochodu na konto oszczędnościowe, żeby nie okazało się, że na Sylwestra musisz jeść resztki z Wigilii, które w międzyczasie zdążyły się rozwinąć na tyle, że to one mogłyby zjeść ciebie.

2. Naprawdę NIE potrzebujesz kolejnego plastikowego Mikołaja/bałwanka/aniołka śpiewającego Last Christmas i chwiejącego się przy tym, jakby czekał gdzieś pod koniec półkilometrowej kolejki do przenośnej toalety na kulturaliach (choć na plus trzeba liczyć, jeśli ktoś faktycznie czeka).

3. Wprowadzona w czyn myśl: ,,Jeszcze zmieszczę tego śledzia” może skończyć się z głową nad muszlą, z której definitywnie nie słychać szumu morza.

4. I najważniejsze: Wyluzuj. Ciesz się atmosferą, jakakolwiek by nie była. Przyznajmy szczerze, na co dzień brakuje nam czasu, żeby usiąść przy herbacie i posłuchać historii wujka Zbyszka o tym, jak koledzy w wojsku sikali pod prysznicem (tak jakby sam tego nie robił), opowieści babci o tym, jak poznała się z dziadkiem i jak później odbiła go tej głupiej Baśce, co w końcu wyszła za komornika. To niepowtarzalna okazja, by uśmiechnąć się złowieszczo do najmłodszych członków rodziny, którzy, czekając na otwarcie prezentów, z niecierpliwością i nienawiścią w oczach śledzą powolny ruch widelca, którym wkładamy do ust trzecią porcję sernika. Rodzinę mamy jedną i bez względu na to, jak denerwujący są jej członkowie, święta to czas, w którym możemy się trochę poświęcić i pozwolić im jeszcze nas zaskoczyć.

klara3